Forum Nasze Cytrusy

Galeryjki naszych ulubieńców - Moi przyjaciele - Magda

Magda_ - 2010-09-12, 18:22
Temat postu: Moi przyjaciele - Magda
W takim razie i ja przedstawię Wam moje kochane wariatkowo :lol:

W tej chwili 16-to miesięczny szaleniec Franka


Misia dwa lata temu zabrana ze schroniska


Tropcia


Tropcia i Mela



Zuzia


i jej braciszek Dyzio... jedyny kawaler w tym towarzystwie :)

dorota - 2010-09-12, 19:51

U Ciebie to prawdziwy zwierzyniec ;) pewnie ciężko nad nimi czasem zapanować... ale i na pewno dostarczają wielu wspaniałych chwil.
Eugeniusz - 2010-09-12, 20:12

Piękna paczka. Powiedz jak pieski godzą się z kotami. Czy wogóle to rozróżniają???
Napisz jeszcze co spowodowało, że akurat Misia trafiła ze schroniska do Was. Ja chyba nie potrafił bym wybrać jednego pieska z pośród tylu bijących serduszek i oczek wpatrzonych we mnie.

Magda_ - 2010-09-12, 21:19

Dorotko, poza młodą i zwariowaną Franką, raczej zwierzaczki nie sprawiają kłopotów. Frania niestety ma chyba ADHD i nie można jej zostawić samej na dłużej niż 10 minut, bo pomysły ma nieziemskie, a gdyby tak zliczyć szkody, które w swym życiu wyrządziła, to wyszłoby, że to najdroższy pies świata <rotflx> Mamy taką cichą nadzieję, że jak skończy dwa lata, to troszkę się uspokoi :wink:

Eugeniuszu, z kotami to różnie bywa. Dopóki nie było Franki, to problem nie istniał. ale gdzieś kiedyś w brutalnej zabawie przydusiła Dyzia i kocurek zaczął się jej bać i tym samym uciekać. W tej chwili niestety albo Francolek na wybiegu, albo Dyzio, razem ani rusz :(
A Misiaczek... no cóż jak zwykle wszystkiemu winien internet :lol: Mieliśmy same maluchy i mój mąż stwierdził, że przydałby się duży pies. Weszłam na stronę schroniska i już za pierwszym razem wytypowałam dwa psy, ale ten drugi był bardzo bojaźliwy i tego się obawiałam. Po kilku dniach wiedziałam już, że albo Miśka, albo żadna :-D Pod schroniskiem siedziałam w samochodzie ze ściśniętym gardłem. Za żadne skarby nie weszłabym do środka, chyba żeby wyjść ze wszystkimi zwierzakami :lol: Misiek to stara suka, ale przynajmniej w spokoju dożyje swoich lat.

Eugeniusz - 2010-09-12, 21:52

To bardzo piękne co piszesz o Misi. Taki piesek szczególnie zasługuje na spokój po odsłużonych latach w doli i nieraz niedoli- Oj gdyby umiał mówić to pewnie nie znalazł by słów podzięki dla WAS :)
Magda_ - 2010-09-13, 08:59

Gdyby Misia potrafiła mówić, to w pierwszym rzędzie zażyczyłaby sobie, żeby powyrzucać z domu te pozostałe czworonogi... ona w zupełności wystarczy i ta cała reszta niepotrzebnie plącze się pod łapami i zaprząta naszą uwagę :lol:
Magda_ - 2010-10-15, 10:00

Witajcie, chciałam Wam zakomunikować, że tydzień temu nasza czworonożna rodzinka się powiększyła. Zuzia urodziła dwie paskudki... na psiej budzie. Przeniosłam towarzystwo do 'kociego domku', dokarmiałam mamusię frykasami. Wczoraj rano zaniepokoiło mnie zawodzenie dochodzące z 'domku'. Zuzi nie było, koteczki wyziębione prawie na śmierć. Przyniosłam maluchy do domu wygrzałam i poszłam szukać wyrodnej matki. Niestety zero zainteresowania dziećmi i zero pokarmu. Czy to możliwe, że maleństwa nie jadły przez tydzień od urodzenia :?: :shock:
Teraz dostają już mleczko strzykawką, a zaraz ma przyjechać butelka dla kotków. Może uda mi się wychować te bidaki...

CYTRUSAŁKA - 2010-10-15, 10:20

To są śliczne maleństwa, a nie paskudki. :-D Mafciu, na pewno świetnie sobie poradzisz w roli kociej mamy. <tak>
Linty - 2010-10-15, 17:12

Takim maluszkom trzeba masować brzuszki po jedzeniu, żeby mogły zrobić kupkę. Tak gdzieś czytałam, że jest to konieczne bo w naturze wylizuje je ich mama kotka. Śliczniutkie są te kocinki :-D
Magda_ - 2010-10-15, 19:09

Cytrusałko, wierz mi, jeszcze są paskudki <rotflx>

Linty, brzuszki są masowane i wylizywane przez Frankę :lol: Dzisiaj kocinki pobrały pierwsze lekcje jedzenia przez smoczek i dostały też specjalne mleczko dla kociaczków... do pojętnych uczniów raczej nie należą, ale coś tam zjadły :) Maluchy nie mają wyrobionego odruchu ssania, co utrudnia karmienie, ale 1ml jednorazowo, to już jest sukces. Przewód pokarmowy musi się przyzwyczaić do przetwarzania pokarmu.

dorota - 2010-10-15, 21:26

mafa jakie Ty masz dobre i wielkie serducho :) aż miło się czyta...
Mam nadzieję że wszystko z nimi będzie dobrze. A matka już wróciła? Żeby aż tak się nimi nie interesowała?

Ja moje osiedlowe koty łapię i sterylizuję (z pomocą schroniska), a następnie wypuszczam. Dzięki temu chociaż trochę ograniczam populację tych biedaków. Kiedyś rodziły się chore, z różnymi wadami genetycznymi - sama mam w domu jedną kotkę bez nogi. A teraz z młodymi jest spokój, oczywiście do czasu bo co roku zawsze jakieś młode są podrzucane :/

Magda_ - 2010-10-15, 21:47

Dorotko, myślę, że to normalny ludzki odruch, ratowanie takiego małego życia.
Ich mama cały czas kręci się przy domu, przychodzi na głaskane, do miski, ale jak widzi takie coś małe piszczące, to z niesmakiem odwraca się i odchodzi. Kto wie, czy nie było nawet więcej kociąt, które urodziły się "po drodze" :( jednak tabletki nie są dobrym rozwiązaniem, jedynym jest sterylizacja... teraz już to wiem.

dorota - 2010-10-16, 11:47

U mnie na dworze wszystkie kotki są wysterylizowane, a i tak ludziom przeszkadzają mimo że tylko 3 zostały. Nie raz z balkonu ktoś chce je oblać wodą, ale na szczęście są na tyle mądre że wiedzą kogo unikać :)
Oczywiście są ludzie którzy się tym interesują ale jest ich naprawdę niewiele... a widać to wtedy jak trzeba coś zrobić, pomóc tym kociakom.
Dbaj o maluchy :)

Magda_ - 2010-10-16, 18:50

Dbam Dorotko, dbam na tyle, na ile mi pozwalają :wink: Nie chcą paskudy jeść, tylko spać pod żarówką... no i masowanie brzuszków też niewiele daje... muszę w poniedziałek skombinować wentylek rowerowy, bo smoczek mimo, iż dla kociąt, to za duży.
Znieczulica i złośliwość ludzka czasami przekracza wszelkie granice, a to co na ten temat myślę, to nie nadaje się do pisania na forum :-x

dorota - 2010-10-16, 20:08

Spróbuj może karmić je ze strzykawki. sprawdzony sposób :) a jeść muszą...
Magda_ - 2010-10-16, 22:03

Zaczynałam od strzykawki i wydawało mi się, że smoczek będzie odpowiedniejszy. Jutro poeksperymentuję, czy to kocie mleko nie smakuje, czy też smoczek jest beee :) Idealny byłby wentylek rowerowy naciągnięty na smoczek, jako jego przedłużenie, ale nigdzie nie mogę takowego znaleźć... wyszły z mody :lol:
Magda_ - 2010-10-20, 10:13

Niestety nie udało się... koteczki od początku były chyba zaprogramowane na odejście z tego świata i dlatego matka je porzuciła :cry: Zwierzęta mają instynkt, który mówi im takie rzeczy. Zrobiłam co mogłam... smutno teraz :cry:
CYTRUSAŁKA - 2010-10-20, 10:23

<pociesza> Nie smuć się Mafciu, zrobiłaś, co mogłaś, żeby pomóc maleństwom. Niestety czasem tak bywa, że pomimo naszych usilnych starań rezultaty są inne od tych, których oczekiwaliśmy.
Magda_ - 2010-10-20, 10:38

Wiesz jak to jest Cytrusałko, rozsądek mówi co innego, a serce co innego :(
dorota - 2010-10-20, 22:42

Szkoda że się nie udało :( ale dobrze że się nimi zajęłaś, nic więcej nie mogłaś zrobić...
marcia - 2011-03-11, 19:32

Bardzo mi przykro! :cry: ale zrobiłaś co mogłaś.
Magda_ - 2013-10-22, 11:57

Wątek dawno nie aktualizowany i przez to, nieco nieaktualny :wink:
Stan na dzień dzisiejszy to <lol> :
4 psy
5 kotów
5 Kochinów miniaturowych <lol>

Oto urocze Kochinki i ich domek, który zrobiłam ze starych sztachet ogrodzeniowych, na wzór angielskich kurników



A to Kociamber Bonifac... słonko operujące przez szybę, to jest to, co koty i cytrusy lubią najbardziej <lol>


marcin964 - 2013-10-22, 15:09

Eleganckie kochiny,też mam takie dwa koguty,z czego jeden wygląda jak by pod prąd wpadł :wink:
Magda_ - 2013-10-22, 16:32

Ten rudy to kogutek, odmiana lokowata, więc też tak wygląda <rotflx>
tast - 2013-10-22, 18:05

O jest kolorowa ferajna, fajne :smile: . A jak tam ich nieśność, jest coś z nich.
:shock: dobrze rozumiem, kurnik sama uczyniłaś :?: :?: :?:

Magda_ - 2013-10-22, 18:45

Tak, kurnik jest moim dziełem... trochę było z nim zabawy, ale jakoś dałam radę.
Te cztery kurki niosą się na tyle, że dla nas z mężem wystarcza. Tylko do wypieków dokupuję.
Jajeczka są małe, ale o dziwo żółtko jest chyba takie, jak w normalnych, tylko białka mniej.
Ale i tak chciałabym, aby wiosną jakieś kurczaczki wyprowadziły.

Mika - 2013-10-22, 19:05

Madzia, ale masz fajne przytulanki <super> . Też kiedyś miałam Kochiny lokowane i Silki. Bardzo chętnie siadały na jajkach i normalnie miałam kurzą fermę. Pewnie w przyszłym roku będziesz miała przychówek :) .
rrradziuuu - 2013-10-22, 19:08

A mi się najbardzie podoba ten kociak w cytrusach :smile:
Matt - 2013-10-22, 20:27

z zootechnicznego punktu widzenia powalają na kolana kochinki :) rewelacyjne <bravo>
Mało jest pasjonatów tych zwierząt w Polsce. Nie ogrzeją zimą jak milusińskie koty i psy ale zadowolą nie jedne oczy i nie tylko, wielu. :wink:

Kotek w cytruskach też jest niczemu sobie. zakochany w tych roślinach na pewno odgoni nie jednego gryzonia :wink:

Magda_ - 2013-10-22, 20:34

Te małe Kochinki, to urocza rasa. Nigdy nie przypuszczałam, że kury mogą być takie fajne i dawać tyle radości :lol: Zawładnęły naszymi sercami bez reszty, nawet bezkarnie wolno im buszować po ogrodzie <lol>
Taaak, kociamber przegania intruzów... ślady widać na szybie <rotflx>

Matt - 2013-10-22, 21:01

No proszę- ile to radości wprowadzają zwierzaki w nasze życie. Ja o rasach kur i ogólnie- ptactwa dowiedziałem się stosunkowo niedawno bo rok temu byłem na sympozjum gdzie szczeka mi opadła jakie to gatunki istnieją a człowiek o tym nie ma pojęcia.
gdy, kiedyś przeprowadzę się na wieś to pomyślę o takim urozmaiceniu przestrzeni przydomowej. w mieście byłoby mi trudno udobruchać jamnika z kurami (o rodzinie nie wspomnę) :wink:

Mika - 2013-10-22, 21:48

Ja trochę jestem obeznana w tych sprawach bo hodowałam papugi i drób ozdobny, i przy okazji miałam kontakt z hodowcami i członkami związku hodowców.
tast - 2013-10-23, 08:17

I mnie kiedyś zauroczyły te stworzenia, mogłem godzinami się im przyglądać jak sobie żyją w harmonii. Myślę że w swej naturze są doskonałe. Nie jeden pracoholik mógłby się od nich wiele nauczyć.
Domek...jestem pod wrażeniem <brawo>

Magda_ - 2013-10-23, 09:17

Kermit, moja wiedza jest jeszcze świeższa, bo temat zaczęłam zgłębiać dopiero tej wiosny :cool:
No tak, u Ciebie było by trudniej, choć u mnie też są dyżury, albo Franka w ogrodzie, albo kurki. Ale muszę Ci powiedzieć, że pewna była nauczycielka mojej synowej, trzymała kurkę liliputkę w mieszkaniu. Ptak był lepiej ułożony od niejednego psa :shock:

Krysiu, ja jako stary mieszczuch, dopiero odkrywam uroki i możliwości wiejskiego życia. Patrz, a ja się tyle naszukałam moich Kochinków, mało jest w okolicy hodowców, a nie chciałam ich narażać na przesyłkę w paczce, co się nagminnie stosuje. Dla mnie to trochę barbarzyństwo.

Tast, dziękuję za uznanie ;* Domek ma jednak wiele niedociągnięć, ale następny będzie już lepszy <lol> Zobaczymy, jak zda egzamin w zimie. Na Wyspach panują jednak łagodniejsze zimy, dlatego dałam izolację. W efekcie jest deska z ogrodzenia - 5 cm styropian - deska boazeryjna... oby się sprawdziło. Hodowca u którego kupowałam kurki, zapewniał, że wystarczy miejsce suche i osłonięte od wiatru. Zaś na niemieckim forum kurkowym doczytałam, że kurniczek nie musi być wcale docieplony, ale wskazana jest na zimę bardziej energetyczna karma. Już teraz dostają dodatek słonecznika, rodzynek, płatków owsianych... na widok takich przysmaków, to nawet kukurydzę z puszki zostawiają <rotflx>

Matt - 2013-10-23, 21:42

Szokujesz, pozytywnie oczywiście :D z kurami to się na co dzień widuje ale nie spamiętałbym 100 tysięcy imion :D no i nie są tak barwne i mądre jak twoje.

Nie istotne jaki dom ale najważniejsze że mają swoje 4-sciany. Zwierzęta doceniają to co mają, bardziej niż człowiek, któremu ciągle zbyt mało.

Magda_ - 2014-01-27, 21:39

Z cyklu 'Przy piecu'


Matt - 2014-01-27, 23:32

Ale słodziaki ! Cudowne zwierzaki :D Że też mam psa... Za to do kotów jeżdżę do siostry w odwiedziny :D
Magda_ - 2014-05-17, 09:36

Muszę się wyżalić... przedwczoraj w nocy kuna zagryzła mojego kogutka Czupurka :cry: :cry: :cry: Nawet nie wiedziałam, że będzie mi tak smutno z powodu straty ptaka. Jednak przez ten rok pobytu u nas, kurki stały się członkami rodziny.
Eugeniusz - 2014-05-17, 09:46

Madziu... jak przykro. Był taki śliczny. Widziałem na własne oczy :cry:
Musisz przypilnować bo ( KUNDA).... będzie chętnie tam wracała. Kuny to uparciuchy.

Magda_ - 2014-05-17, 09:50

Niestety wiem, już prowizorycznie zabezpieczyłam wolierkę, ale kurki chodzą kołowate bez swojego pana. Na razie wstrzymuję się z kupnem nowego, bo dwie siedzą na jajkach i jak się coś wykluje, to i kogutek będzie na pewno. Za dwa tygodnie będzie wiadomo.
Lumia - 2014-05-17, 10:13

Jak byłem dzieckiem to rodzice kupili mi kury różnych odmian. Przywiązałem się do nich strasznie (rano przed pójściem do szkoły każdą macałem czy ma jajko :-x )
Wypuszczałem tylko te bez. Wiem jak boli taka strata. Urządzaliśmy też walki kogutów - ja miałem olbrzyma niezwykle zadziornego. Mieszkałem wtedy w dzielnicy górniczej, gdzie każdy miał swój chlewik a w nim prosiaka lub kury.
Nad chlewikiem była szopka, a w niej oczywiście każdy miał gołębie.
Stare dobre lata.

Magda_ - 2014-05-17, 10:19

Dla mnie to pierwszy kontakt z drobiem. Nigdy nie przypuszczałam, że to takie fajne ptaszyska i że można się do nich tak przywiązać emocjonalnie.
Lumia - 2014-05-17, 10:31

Można Magdo. Mój swat ma mnóstwo drobiu na działce, lecz wszystkie są w celach ozdobnych. Same dziwolągi.
dziwaczek - 2014-05-17, 16:16

Myślę, że do każdego żywego stworzenia można się przywiązać... i każde odejście jest przykre...
Ja czasem w nocy widzę kunę biegającą po ulicy czy trawniku - pewnie rusza na polowanie...

Magda_ - 2014-05-18, 20:57

Już na tyle zabezpieczyłam kurnik (prowizorka), że kurciom nic złego nie powinno się stać.
Magda_ - 2015-08-06, 22:19

Strasznie dawno nic nie aktualizowałam :( To może tak na szybko... kochające się rodzeństwo :)
Nienajmłodsza - 2015-08-07, 07:08

Bardzo kochające się, jak widzę.
Magda_ - 2015-08-07, 21:52

Tak, to prawda. Przy 4 kotach, tylko te dwa tak się nawzajem miziają :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group